Stara trucicielka drwali

Srebrna tarcza księżyca zalśniła znów nad czarnym jak węgiel nieboskłonem. Spocony doktor zapukał do drzwi, wszedł do chatki i ukłonił się. Na podłodze leżał wielki drwal, obok niego stała brzydka kobieta, najpewniej jego żona, śpiewała oraz tańczyła energicznie. Taki widok mocno zdziwił medyka, ale bywał już w bardziej niepokojących miejscach, pokroju glinianki w kanałach lub domu zrobionego z posklejanych kocich skór. Odsunął się na wszelki wypadek i fałszywie zapytał o zdrowie. W tym momencie gospodyni spojrzała na niego i jakby w amoku wykrzyczała, że wreszcie udało jej się otruć męża. Lekarz zdał sobie sprawę, że odpowiednie miejsce dla tej wariatki leży w szpitalu psychiatrycznym, bo dlaczego został tu wezwany, skoro jej celem było zabicie partnera? Odepchnął babę, po czym przyklęknął przy ofierze i wyciągnął medykamenty z torby, może jeszcze dało się coś zrobić. Wtedy poczuł piekący ból w plecach, ona pchnęła go nożem kuchennym, wywołując poważne obrażenia. W tym momencie upadł na brzuch, tuż przy drwalu, słysząc jedynie nieustający śpiew i podskakiwanie trucicielki.

Witaj na moim blogu! Jestem lekarzem w trakcie specjalizacji z pediatrii, bloga prowadze w formie pasji. Zamieszczam tutaj ciekawe informacje dotyczące zdrowego trybu życia i medycyny. Zapraszam do czytania!

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Wszelkie prawa zastrzeżone (C)